Przepadam za książkami, w których pojawiają się teorie spiskowe i historyczne zagadki, a bohaterowie łamią sobie głowy, krok po kroku odkrywając prawdę na podstawie starożytnych inskrypcji, strzępków papirusów czy inteligentnych szyfrów. Na pewno wiecie, o jaki klimat mi chodzi. Myślę, że można powiedzieć, iż prekursorem tego typu powieści jest Dan Brown i jego Kod Leonarda Da Vinci, którego (o, ironio!) nie czytałam. Moją ulubioną książką utrzymaną w tym nurcie jest, jak do tej pory, Historyk Elizabeth Kostovej, którą przeczytałam jednym tchem, ze względu na wymagającą nie lada główkowania zagadkę i świetnie zarysowane postaci bohaterów. I tak pozostanie, jeśli chodzi o ulubione z tego gatunku, gdyż Wodny labirynt niestety mnie nie zachwycił. Ale po kolei.
Akcja dzieje się w latach 80-tych XX wieku, a główną bohaterką jest Afdera Brooks, piękna, młoda pani archeolog, a do tego dziedziczka niemałej fortuny (dość wspomnieć, że jej domem jest wenecki pałac
Ca d'Oro!) i wnuczka słynnej Cresentii Brooks, wielkiej znawczyni sztuki i posiadaczki niemałych wpływów w środowiskach związanych z handlem antykami. Tuż przed śmiercią Cresentia wyjawia wnuczce pewien sekret- jest oto w posiadaniu unikatowego dzieła sprzed wieków, domniemanej Ewangelii według Judasza, która może rzucić zupełnie nowe światło na historię chrześcijaństwa, a przede wszystkim zrehabilitować znienawidzonego przez wszystkich zdrajcę Chrystusa. I tak zaczynają się przygody Afdery, która wspomagana przez tajemniczego i przystojnego Maxa, swoją siostrę Assal i adwokata rodziny, nienagannego Sampsona Hamiltona, wpada na coraz to nowe tropy, kursując pomiędzy Wenecją, Izraelem, Norwegią i Szwajcarią. Wszystko oczywiście w otoczce bijącego po oczach bogactwa głównej bohaterki, która zatrzymuje się w najdroższych hotelach, jada w najwykwintniejszych restauracjach, a wszyscy niemal całują ziemię, po której stąpa, ze względu na pamięć o jej słynnej babci.
Na pewno bardzo podobała mi się strona historyczna książki, można się sporo dowiedzieć o krucjatach, sposobach wyznaczania kierunków przez Arabów w średniowieczu, zaułkach Wenecji, i wielu innych zagadnieniach. To niewątpliwie spory walor książki. Teoria spiskowa w niej zawarta to jednak dla mnie za dużo. Wolę, kiedy tak śmiałe zagadnienie jest poparte chociaż minimalnym dowodem albo chociażby strzępkiem informacji wydobytej z przeszłości (jak w przypadku Kodeksu 632 Jose Rodriguesa Dos Santosa, o którym pisałam na blogu). Tutaj niestety autor stawia bardzo śmiałą tezę, ale zupełnie niewiarygodną i niestety, chociaż się bardzo stara, taka też pozostaje w oczach czytelnika aż do końca książki. Tak więc zagadka nie zachwyciła mnie zupełnie, denerwował mnie też nieco styl Frattiniego. Przytacza on mianowicie każdą rozmowę telefoniczną, jaka odbywa się między bohaterami, łącznie z Dzień dobry, czy mogę rozmawiać z... i Tak, już łączę. W końcu naprawdę ma się dość tych skrupulatnie opisanych dialogów i wszystko aż krzyczy: Przejdźcie wreszcie do sedna!
W powieści pojawiają się rownież wątki papieża Jana Pawła II, autor snuje (dość nieudolnie i mało wiarygodnie) swoje własne wyjaśnienia zamachu z 1981 roku. Pewnie część postaci kurii watykańskiej rownież jest prawdziwa, ale tego nie sprawdzałam (i wolałabym nie wiedzieć, jeśli takie osoby rzeczywiście mogłyby piastować wysokie stanowiska kościelne). Na koniec autor serwuje nam pewną niespodziankę, chociaż co wprawniejszy czytelnik pewnie domyśli się wcześniej, cóż to może być. Mordercy tropiący Afderę, a będący członkami tajnego stowarzyszenia watykańskiego, raczej nie wzbudzili moich wielkich emocji. Mord goni mord, ale wszystko jakieś takie mało porywające, bez polotu. Dlatego też polecam jedynie najbardziej zagorzałym fanom teorii spiskowych, inni mogą sobie darować.
Ero sempre appassionata dei libri, in cui ci sono teorie del complotto, misteri storici, ed i cui protaginisti si rompono la testa, scoprendo la verità passo dopo passo basandosi sulle antiche iscrizioni, frammenti di papiro o indovinelli complicati. Penso che si possa dire che questo tipo di romanzo è stato inaugurato da Dan Brown con il suo "Codice Da Vinci", che io misteriosamente non ho letto ancora. Il mio libro preferito di questo genere è, "Il discepolo" di Elizabeth Kostova che ho letto d'un fiato, a causa del indovinello molto complesso che esigeva tanto dai protagonisti che del resto erano anche molto ben delineati. E sembra che "Il discepolo" manterrà la sua posizione perché "Il labirinto d'acqua", purtroppo non mi ha colpito. Ma cominciamo da capo.
L'azione si svolge negli anni '80 del ventesimo secolo, e il personaggio principale è Afdera Brooks, un'archeologa bella e giovane, erede della fortuna considerevole (basti pensare che la sua casa è la Ca 'd'Oro di Venezia!) e nipote della famosa Cresentia Brooks, una grande conoscitrice d'arte. Poco prima della sua morte Cresentia ha rivelato alla nipote un segreto: tempo fa era entrata in possesso di un'opera unica di secoli fa, il Vangelo presunto di Giuda, che potrebbe gettare una nuova luce sulla storia del cristianesimo, e soprattutto riabilitare il traditore di Cristo odiato da tutti da secoli. E così inizia l'avventura di Afdera, assistita da Max, un uomo misterioso e bello, la sorella Assal e l'avvocato della famiglia Sampson Hamilton, incontra sempre più nuove tracce, viaggia tra Venezia, Israele, Norvegia e Svizzera. La ricchezza della protagonista dà molto agli occhi, Afdera si ferma sempre negli alberghi più costosi, mangia nei ristoranti migliori, e tutti quasi baciano la terra sulla quale pone il piede, grazie alla memoria della sua famosa nonna.
Apprezzo il libro per il contenuto storico, si può imparare molto sulle crociate, su come vedevano l'astronomia gli arabi nel medioevo, sui vicoli di Venezia, e su molte altre questioni. Questo è senza dubbio apprezzabile. La stessa teoria del complotto è troppo per me. Io preferisco, quando una simile audace teoria sia supportata da una prova minima o addirittura da un frammento d'informazione estratto dal passato (come nel caso del "Codice 632" di José Rodrigues Dos Santos, di cui ho scritto sul blog). Qui, purtroppo, l'autore inventa una tesi audace, ma abbastanza incredibile e non è in grado di farmici credere. Così "il puzzle" non mi è piaciuto affatto, ero anche abbastanza stanca dello stile di Frattini. Per esempio l'autore cita con ogni particolare i discorsi telefonici dei protagonisti, non escludendo nemmeno un semplice "Ciao, posso parlare con..," o "Sì, glielo passo subito". Alla fine mi davano molto fastidio quelle descrizioni minuziose dei dialoghi fino a spingermi quasi a gridare: "Basta, smettila con queste frasi inutili!"
Nel romanzo appare anche il personaggio del papa Giovanni Paolo II, l'autore ci propone una sua spiegazione della causa dell'attentato avvenuto nel 1981. Probabilmente qualche persona della curia vaticana è anche un personaggio esistente, ma questo non l'ho verificato (e a dire il vero preferirei di non farlo se la gente di questo tipo potesse realmente far parte della gierarchia cattolica). Alla fine del libro l'autore ci offre una sorpresa, ma un lettore abbastanza furbo potrà indovinare che cosa sarà. Gli assassini che inseguono Afdera e che sono membri di una società segreta contrallata dal Vaticano non suscitano neanche una grande eccitazione. Gli omicidi si susseguono ma non fanno per niente paura. Quindi raccomando il romanzo solo ai fan più fedeli delle teorie del complotto, gli altri ne potranno rimanere delusi.
Baza recenzji Syndykatu ZwB