Nagle w jego rozmytym przez łzy polu widzenia pojawił się jakiś cień. Tajemne drzwi za plecami mężczyzny uchyliły się nieco szerzej, pchnięte od środka. Z głębi wyłonił się duży ciemny kształt i zaczął sunąć w stronę mężczyzny. Poruszał się nisko przy ziemi, trzymając się cienia, jakby unikał swiatła.
Powieści Jamesa Rollinsa z pewnością należą do gatunku literatury popularnej. Nie można im jednak odebrać pomysłowości i świetnie naszkicowanej akcji, która niesie czytelnika na fali strachu i adrenaliny prawie od samego początku aż do końca. Pościgi, strzelaniny, sytuacje pozornie bez wyjścia, pułapki - tym wszystkim raczy nas Rollins w niemal każdej swojej książce. Powiem jednak szczerze, że nie przepadam za serią z tajną jednostką Sigma i Graysonem Pierce'm. Natłok takich właśnie energetycznych, wręcz frenetycznych scen sprawia, że czuję się niczym w środku filmu akcji, co nie zawsze mi się podoba. Podobały mi się jednak powieści Rollinsa niezwiązane z Sigmą, jak na przykład Amazonia. Dlatego też sięgnęłam po Ołtarz Edenu, mając nadzieję, że i tym razem przygodowo - sensacyjny Rollins mnie nie zawiedzie.
Autor pisze we wstępie, że zawsze chciał napisać powieść osadzoną w środowisku weterynarzy, jako że sam ma takie właśnie wykształcenie. Tak więc bohaterką książki jest doktor Lorna Polk, naukowiec specjalizująca się w genetyce zagrożonych gatunków i pracująca w specjalnie do tego przeznaczonym ośrodku naukowym. Pewnego dnia zostaje wezwana do zbadania tajemniczego wypadku - u brzegów Zatoki Meksykańskiej rozbił się trawler zawierający dziwnie zmodyfikowane gatunki zwierząt - papugę bez piór, zrośnięte małpki, i prawdziwie niebezpiecznego tygrysa szablastozębnego, który powinien był wyginąć tysiące lat temu. Lorna przy tej okazji powraca do swojej przeszłości - agentem Straży Granicznej, która wezwała ją na miejsce zdarzenia, jest Jack, brat jej dawnej miłości, Toma. Sytuacja jest tym bardziej niezręczna i napięta, że Tom zginął w wypadku spowodowanym przez Lornę, jednak to, co wszyscy powszechnie sądzą, nie jest tym, co tak naprawdę się wydarzyło, a co do chwili obecnej przygniata Lornę nieznośnym ciężarem. Będzie więc musiała zmierzyć się nie tylko z obecnym zagrożeniem, ale i z upiorami przeszłości. Lorna i Jack wpadają na trop organizacji, która nie cofnie się przed niczym, aby ochronić wyniki swoich nieludzkich eksperymentów. Możecie być pewni, że i tym razem nie zabraknie adrenaliny - od zwrotów akcji, pościgów i wybuchów aż kręci się w głowie.
Rollins porusza ciekawe tematy naukowe, takie jak fraktale czy kryształki w mózgu każdego z nas, które nie wiadomo, jaką pełnią funkcję i czego są pozostałością. Nie zostawia jednak cienia wątpliwości co do tego, w jaki sposób moralnie należy podchodzić do eksperymentów genetycznych na ludziach i zwierzętach, zresztą przekonacie się sami po lekturze książki. Jak zwykle, wątek miłosny u Rollinsa nie należy do najlepszych i tego w jego powieściach naprawdę nie lubię, sztampowe potraktowanie tematu, łącznie z padaniem na kolana do oświadczyn, niezbyt pasuje do sensacyjnej tematyki. Polecam jednak wszystkim fanom Rollinsa i dobrej akcji w książkach.
I libri di James Rollins appartengono alla letteratura popolare. Ciò nonostante ci possiamo trovare delle idee qualche volta davvero brillanti e un’azione molto ben delineata che suscita tante emozioni nel lettore. Inseguimenti, sparatorie, situazioni senza via d’uscita, trappole sono presenti in tutti i libri di Rollins. Io sinceramente non vado pazza per la serie con l’unità segreta chiamata Sigma e il protagonista Grayson Pierce. Gli eventi molto frenetici sono accumulati fin dal punto di farmi sentire una certa sovrabbondanza, come se mi trovassi in un film d’azione che non sempre mi è piacevole. Mi sono piaciuti però i romanzi di Rollins non legati a Sigma come per esempio « Amazzonia ». Per questo ho deciso di leggere “L’altare dell’Eden” sperando che le idee di Rollins non mi deluderanno neanche questa volta.
L’autore scrive nella premessa che ha sempre voluto ambientare un suo libro nell’ambiente dei veterinari perché questa è anche la sua professione. Perciò la protagonista del libro è la dottoressa Lorna Polk, una scienziata specializzata nella genetica dei generi rari degli animali. Lavora in un centro destinato a quel tipo di studio. Un giorno viene chiamata a investigare un misterioso incidente – sulle sponde del Golfo di Messico si è fracassato un trawler sul bordo di cui c’erano degli animali stranamente modificati – un pappagallo senza piume, le scimmiette gemelli siamesi, e un genere estinto migliaia di anni prima – una tigre molto pericolosa per gli esseri umani. Lorna dovrà ritornare al suo passato – l’agente di guardia che l’ha chiamata sul posto dell’accaduto è Jack, fratello del suo fidanzato dei tempi giovanili, Tom. La situazione è tesa perché Tom è morto nell’incidente stradale causato da Lorna ma i fatti noti a tutte le persono non riflettono esattamente quello che è veramente accaduto quella notte e che Lorna non si può dimenticare. Dovrà quindi combattere non solo contro il pericolo presente ma anche contro le sofferenze del passato. Lorna e Jack scoprono un’organizzazione segreta che sarà in grado di fare il tutto per proteggere i risultati dei propri esperimenti disumani. Siate sicuri che l’azione sarà molto vivace, non ci mancheranno esplosioni e sparatorie.
Rollins tocca temi scientifici molto interessanti, come frattali e piccoli cristalli presenti nel cervello di ogni essere umano che non si sa quali funzioni svolgano e di che cosa facessero parte prima. Non ci lascia però confusi a proposito di come bisogna giudicare gli sperimenti genetici sugli esseri umani e sugli animali. Come sempre, il tema della relazione amorosa in Rollins non è dei miglior ed è appunto quello che di solito non mi piace nei suoi libri. Ciò nonostante raccomando il libro a tutti i fan dei romanzi d’azione.
Baza recenzji Syndykatu ZwB

Interesują mnie te ciekawe tematy naukowe, to pewnie jest interesujące.
OdpowiedzUsuńTak, ja też kiedyś zaczytywałam się w tego typu książkach, teraz sięgam od czasu do czasu
OdpowiedzUsuńuwielbiam Rollinsa i chętnie sięgnę po tą książkę.. i ten klimat z srodka filmu sensacyjnego bardzo mi odpowiada
OdpowiedzUsuńJa Rollinsa też cenię za dobre pomysły, chociaż, tak jak wspomniałam w poście, nie przepadam za cyklem o Sigmie, pewnie rzecz gustu:)
OdpowiedzUsuń